Middenland w płomieniach

Rzeźnik na wolności

O trucicielach i oswobodzicielach

23 Brauzeit 2512

Astrid i Karelia wróciły do posiadłości z Ulfredem i Freyą. Niedługo potem zawitał długo niewidziany Schileb. Okazało się, że wokoło posiadłości ktoś zostawił jakieś ślady, kiedy Schileb je zbadał, stwierdził, że ktoś zdecydowanie podkradał się w pobliże posiadłości żeby ją podglądać i obserwować. Ktoś kto się dobrze na tym znał – na szczęście nie aż tak dobrze jak Schileb, który mimo wszystko odnalazł ślady.

Po naradzie wszyscy zdecydowali się wyruszyć na północ, by odszukać resztę Grzesznej Trójki – Olafa Rzeźnika i Nikela Stoltzera. Jedynie Thornbjorn został w posiadłości by jej pilnować przed nieproszonymi gośćmi.

Po 5 dniach drogi, późnym wieczorem, drużyna dotarła do małej wioski Altgritz, w pobliży Kurtwallen. Według relacji Ulfreda, to tutaj miał ukrywać się Olaf Rzeźnik. Od razu skierowali swoje kroki do małego parterowego budynku, który wydawał się być miejscową karczmą.

Choć było już zamknięte, karczmarz chętnie wpuścił i nakarmił późnych gości. Zagadany odpowiadał też na pytania. Oczywiście nikt nie mógł pytać wprost o poszukiwanego Olafa Rzeźnika, więc rozpoczęła się zabawa w opisywanie rysopisu. Po kilku zabawnych chwilach okazało się, że ktoś dosyć podobny z opisu do Olafa został dziś kilka godzin wcześniej aresztowany przez strażników dróg, za otrucie żony miejscowego piekarza. Co więcej Olaf po przybyciu i osiedleniu się w wiosce sam został piekarzem, więc wersja była prawdopodobna – otruł konkurencję.

Drużyna czym prędzej chciała zobaczyć otrutą, choć jeszcze żywą żonę piekarza. Karczmarz nie zwlekając zaprowadził ich do chaty piekarza i przedstawił jako osoby które mogą pomóc otrutej. Astrid, Schileb i Karelia wyprosiły wszystkich z izby w której leżała chora. Karelia chciała pomóc magią, jednak okazało się że jej słabe czary lecznicze nic nie wskórają przeciw truciźnie. Na szczęście szeroka wiedza Schileba na temat trucizn przyszła z pomocą – po objawach szybko poznał użytą truciznę i powiedział co można użyć jako remedium. Okazało się, że Astrid, która sporo wcześniej podróżowała, miała akurat zioła o których mówił Schileb. Czym prędzej bohaterowie przygotowali wywar i podali go otrutej kobiecie.

Po kilku chwilach oczekiwania wywar zaczął działać. Niestety, nie tak jak drużyna się spodziewała. Kobieta zaczęła kasłać i wymiotować krwią. Było jasne, że za kilka chwil umrze. Schileb zorientował się, że dobrze rozpoznał truciznę, jednak pomyliła mu się odtrutka. Po kilku chwilach paniki, drużyna szybko zdecydowała że to czas najwyższy opuścić wioskę i czym prędzej udali się w stronę swoich koni i mimo nocy, opuścili wioskę.

Jako że aresztowany – prawdopodobnie Olaf – był transportowany na południe, do Salzenmundu, bohaterowie udali się w tamtym kierunku. Mimo nocy postanowili się nie zatrzymywać i jechać traktem nocą – liczyli na to, że dogonią transport zanim ten dotrze do Salzenmundu. Dużo łatwiej było porozmawiać lub odbić więźnia w transporcie niż gdyby został już osadzony w tamtejszym areszcie.

Po kilku wypadkach spowodowanych nocną jazdą i kilkunastu godzinach drogi, drugiego dnia udało się dogonić transport. Drużyna przez kilka godzin śledziła strażników, by w końcu zatrzymać się w lesie na odpoczynek kiedy i strażnicy rozbili obóz. Bohaterowie zatrzymali się w oddali, żeby nie zwrócić na siebie uwagi.

W środku nocy spokojny odpoczynek został przerwany, wraz ze świstem bełtu, który wbił się w pierś Ulfreda. Wszyscy zerwali się na nogi i wypatrywali w ciemnym lesie napastnika. Stało się jasne, że ktoś kto zostawił ślady wokoło posiadłości, wcześniej śledził drużynę w drodze z Delberz do Middenheim i prawdopodobnie też później w końcu uderzył. Drużyna rozdzieliła się, szukając schronienia przed bełtami. Karelia wpadła w szał i pewna potęgi swojej magii, ruszyła wprost w kierunku z którego nadleciał bełt. Niestety, kolejny bełt który wbił się w jej udo pozbawił ją złudzeń. Czym prędzej schowała się za drzewem. Zaczęła atakować magią zza drzewa, udało jej się rzucić jedną ze swoich klątw która pokrywa ciało ofiary obrzydliwymi krostami i naroślami. W jednej chwili dostrzegła sylwetkę i twarz napastnika. Nie był to nikt inny jak Ulli, którego dziewczyny poznały w Wyjących Wzgórzach. Wystraszony magią, Ulli szybko oddalił się w mrok lasu znikając drużynie z oczu.

Drużyna szybko zebrała się w obozie. Okazało się, że bełty były zatrute. Schileb znał również i tą truciznę, ale że według niego nie była zabójcza, nikt nie chciał ryzykować stosowania remedium polecanego przez Schileba. Efektem trucizny były drgawki i czasowa amnezja – w kręgach w których obracał się Schileb trucizna była zwana “kropelką gwałtu”.

Kiedy Karelia z pierwszymi objawami drgawek i amnezji szybko powiedziała, że to Ulli Eldebrandt był napastnikiem, Schilebowi coś zaświtało w głowie. Przypomniał sobie nazwisko Eldebrandt. Kiedy drużyna uciekała z Delberz do Middenheim, Schileb zawrócił do miasta w swoich tajemniczych sprawach. Usłyszał wtedy, że w podpalonej karczmie zginął karczmarz, który również nosił nazwisko Eldebrandt. Wyglądało na to, że drużyna ma na głowie zdeterminowanego, cierpliwego i kompetentnego człowieka, który za wszelką cenę będzie chciał zemścić się za śmierć ojca.

Dalsza część nocy i podróży traktem kolejnego dnia upłynęła na snuciu planów odbicia Olafa Rzeźnika z rąk strażników. Z nadejściem nocy drużyna znów rozbiła obóz niedaleko obozu strażników dróg. Nadszedł czas na realizację planu.

Schileb, Astrid i Freya podeszli do obozowiska strażników prowadząc związaną Karelię i Ulfreda, udających więźniów. Astrid jako strażniczka dróg nie miała problemu z przekonaniem strażników do wpuszczenia drużyny do obozu i spędzenia razem nocy. Ulfred trafił do furgonu więziennego w którym był już Olaf, zaś Karelia została przywiązana do palika nieopodal ogniska. Astrid uzyskała pozwolenie do dołączenia do nocnych wart, a reszta drużyny starała się nie wychylać i nie komplikować planów.

W środku nocy, kiedy nadeszła kolej na wartę Astrid z innym strażnikiem, drużyna przystąpiła do działania. Astrid podstępem zwabiła strażnika na skraj lasu i strzeliła mu z kuszy prosto w głowę. Następnie Schileb i Astrid podcięli gardła reszcie śpiących strażników i otworzyli furgon wypuszczając Olafa Rzeźnika i Ulfreda.

W tej chwili z lasu wybiegł wielki pies który towarzyszył strażnikom i rzucił się na Schileba, jednak Astrid jednym szybkim i potężnym ciosem przecięła ogara na pół.

Drużyna zebrała się przy ognisku czekając na dalsze wydarzenia. Olaf Rzeźnik mimo odstraszającej postury okazał się człowiekiem niezwykle miłym i przystępnym. Opowiedział historię otrucia z Altgritz: oczywiście on został – jako ten nowy w wiosce – oskarżony jako pierwszy, choć był niewinny. Podejrzewał zazdrosną kochankę piekarza.

Reszta nocy minęła spokojnie.

Comments

Marchewa Marchewa

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.