Middenland w płomieniach

Czarne chmury nad Delberz

O pościgu za "K."

33 Vorgheim 2512

Wczesnym porankiem Hana i Karelia wraz z małym Eckzahnem po czterech dniach wędrówki dotarły do Delberz. Wieści o armii goblinów już dotarły do miasta, jak okazało się później, gobliny zdążyły już zaatakować dwie pobliskie wioski i najprawdopodobniej szykowały się do ataku na Delberz. W mieście panowała gorączka, na ulicach wszyscy gdzieś się spieszyli – część, głównie bogatsi podróżni, czym prędzej, konno lub dyliżansami, opuszczała miasto, część zaś, głównie chłopi z okolicznych wsi, tłumnie szukała schronienia w murach miasta.

Bohaterki swoje kroki skierowały prosto do Złotego Koguta – karczmy o której Hana przeczytała w tajemniczym liście który znalazła przy swoim ojcu. Zastały tam świetnie bawiących się i radosnych kompanów – Thornbjörna i Schileba. Dało się zauważyć, że dwójka wyrzutków zdołała już znaleźć wspólny język i świetnie się razem bawiła. Po krótkim lecz serdecznym powitaniu drużyna szybko zdała sobie relację z przygód podczas ich rozłąki. Hana i Karelia opowiedziały historię spotkania z goblinami. Thornbjörn podczas krótkiego pobytu w Delberz zdołał zarobić trochę srebra bijąc się z lokalnymi osiłkami w obstawianych walkach, czym zwrócił uwagę zamożnego kupca, który wynajął go do ochrony. Dziś po południu mieli wyruszyć dyliżansem do Delberz. Schileb nie wdawał się w szczegóły, jednak widać było, że nie próżnował i nie brakuje mu srebra na wykwintne dania, trunki i niezwykle hojne napiwki. Podzielił się jednak w tajemnicy informacją z którą sam nie wiedział co uczynić. Podczas zupełnie przypadkowego i przelotnego “spotkania” z pewną dostojną szlachcianką Schileb zauważył, że całkiem sam i bez jego ingerencji “wypadł” jej kawałek udartego listu (który również w jakiś tajemniczy sposób, oddarł się sam). Jako że Schileb w życiu miał istotniejsze zajęcia niż nauka czytania, poprosił Hanę, jedyną piśmienną w drużynie, o odczytanie listu, jako że podejrzewał iż informacje mogą być warte więcej niż “datek” od spotkanej damy. Hana spojrzała na list i z wielkimi oczami odczytała go wszystkim.

“(…)300 zk i aktu własności w/w posiadłości mojej ukochanej siostrzenicy Hanie Borne.
- Arnest Kelhammer”

Podpisany Arnest był stryjkiem Hany, bratem jej ojca, którego nie widziała od lat i który z niejasnych powodów nie był szczególnie miło widziany w jej rodzinnym domu. Drużyna szybko skonstatowała, że dama którą spotkał Schileb prawdopodobnie była tajemniczą “K.”, podpisaną pod listem do ojca Hany – Hansa:

“Stało się. Nie mów Hanie. Przyjedź jak najszybciej. Złoty Kogut w Delberz.
-Twoja K.”

Bohaterowie szybko zasięgnęli języka u przyjaznego karczmarza, okazało się, że kobieta odpowiadająca opisowi wynajmowała pokój w karczmie od kilku dni, dzisiaj rano jednak z bagażami opuściła karczmę. Karczmarz poproszony o udostępnienie pokoju, podał bohaterom klucze do pokoju na piętrze.

Przeszukując pokój w którym zatrzymała się domniemana “K”, Schileb i Hana znaleźli kilka ciekawych drobiazgów. Na biurku leżała strona z middenheimskiej gazety, a na niej i obok niej Hana dostrzegła resztki laku. Na łóżku, oprócz charakterystycznego zapachu perfum, pod poduszką leżał jeden, pięknie zdobiony srebrny kolczyk.

W czasie kiedy Schileb i Hana skupieni byli na przeszukiwaniu pokoju, Thornbjörn i Karelia zaczęli gorącą dyskusję. Thornbjörn zarzucał jej, że jej dziecko może nosić w sobie ukryte znamiona Chaosu. Karelia cała we łzach szczerze i ze szczegółami jeszcze raz opowiedziała historię swojego życia i narodzin jej syna. Przyznała też że Eckzahn nie jest jej pierwszym dzieckiem – 5 lat temu zaszła w ciążę z Wikertem po raz pierwszy – miała wtedy ok. 11 lat. Nie wie co stało się z dzieckiem, ponieważ Wikert zabrał je zaraz po narodzinach. Dramatyczna historia i łzy Karelii w końcu zrobiły wrażenie na Thornbjörnie, szczególnie pojawienie się białej wilczycy przemówiło do jego wyobraźni i pobożności.

Drużyna jeszcze raz upewniła się, że karczmarz ani stajenny nie wie w którą stronę udała się tajemnicza dama. Co więcej okazało się, że nie przybyła do karczmy na własnym koniu. Prawdopodobnie podróżowała dyliżansem.

Było już po południu. Dalej wydarzenia potoczyły się szybko. Drużyna zdecydowała że powinna jak najszybciej konno wyruszyć w stronę Middenheim, gdzie prawdopodobnie udała się “K.”. Jako, że nikt nie miał konia, a ich kupno nie wpadło do głowy nikomu z drużyny bohaterowie udali się do stajni by konie ukraść. Jednak zanim to się stało, ku zaskoczeniu wszystkich, Thornbjörn udał się na poddasze karczmy i je podpalił. Wybuchła panika. Korzystając z zamieszania które wywołał pożar drużyna szybko zdobyła wierzchowce, mordując stajennego w jednej ze stajni nieopodal karczmy.


Morderstwo nie uszło uwadze strażników na placu przy którym leżały stajnie. Ruszył pościg. Drużynie jednak udało się wykaraskać z opałów dzięki zamieszaniu na ulicach Delberz. Pogalopowali przez północną bramę w stronę Middenheim, zostawiając za sobą gęste kłęby dymu unoszące się nad miastem.




Gnali tak szybko jak to możliwe, przygotowani na to, że do zajazdu w Sotturm, gdzie planowali zatrzymać się na nocleg, czeka ich przynajmniej 6 godzin drogi, z czego ostatnia godzina w zapadających ciemnościach. Niestety Hana i Karelia podróżowały na jednym koniu, co znacznie spowalniało podróż.

Trakt dalej od miasta był spokojny. Tłum który zajmował drogę w okolicach Delberz szybko przerzedł. Po godzinie już tylko sporadycznie mijali podróżnych, szeroki brukowany trakt był niemal pusty.

Ok 2 godzin przed dojechaniem do celu, ich drogę niespodziewanie zagrodził rozbity dyliżans z połamanymi kołami. Z czterech koni ciągnących dyliżans, dwa leżały martwe, naszpikowane goblińskimi strzałami, po dwóch pozostałych nie było śladu. Wokoło leżały ciała części pasażerów dyliżansu. Zwłoki zostały brutalnie ograbione, nie wyglądało to na robotę zwykłych rzezimieszków.

Po krótkiej inspekcji miejsca ataku i najbliższej okolicy, na gałęzi jednego z krzaków bohaterowie znaleźli kawałek oddartego materiału, fioletowego aksamitu, zaś z zachodu Schileb wyczuł znajomy zapach perfum. Drużyna ostrożnie skierowała się ku zachodowi. Kilkaset metrów dalej, wiedzeni zapachem znaleźli rozbity flakon drogich perfum, zapachem identyczny jak ten którym pachniało łóżko w pokoju wynajmowanym przez “K” w Złotym Kogucie. Po pół godziny skradania się bohaterowie zaczęli z oddali słyszeć dźwięki obozu i rozmów. Hana i Karelia natychmiast poznały rechotliwe głosy i głupkowate śmiechy goblinów. Choć obóz był poza zasięgiem wzroku, bohaterowie spędzili dobre pół godziny na debacie co uczynić dalej. Większość zdecydowana była nie ryzykować, zawrócić na trakt i kontynuować podróż.

Niestety, ożywiona dyskusja zwróciła uwagę goblinów patrolujących okolice obozu, które wściekle zaatakowały drużynę. Do walki rzucili się wszyscy oprócz Thornbjörna, który przez całe starcie stał jak wryty, bezradnie przyglądając się jak Schileb, Hana a nawet wątła Karelia odpierają atak zielonoskórych. Do końca walki nie mógł otrząsnąć się z szoku jaki wywołał albo nagły atak goblinów, albo skuteczność z jaką drużyna walczyła z goblinami bez jego pomocy.

Po ataku, bohaterowie czym prędzej uciekli w stronę traktu, nie czekając na posiłki goblinów które mogły ściągnąć odgłosy walki i pognali w zapadający zmrok ku północy.

Nadchodziła Geheimnisnacht.


Comments

Marchewa Marchewa

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.