Middenland w płomieniach

Biały wilk

O porodzie Karelii

28 Vorgheim, Aubentag

Nadciągał zmrok, a z oddali było słychać nadciągającą wielką burzę, kiedy Hana i Karelia rozglądały się w poszukiwaniu schronienia i Thornbjörna stojąc na brzegu między rzeką a szeroką polaną. Po obu stronach rzeki teren był trawiasty, a za łąkami w oddali rosły pierwsze drzewa gęstego lasu. Niestety, jak okiem sięgnąć nigdzie nie było widać zbliżającej się sylwetki Thornbjörna.

Karelia poczuła zapowiadające rychły poród skurcze. Nie miała już dużo czasu, czym prędzej potrzebne było suche schronienie. Im dłużej czekały tym bliżej była burza. Mżawka przerodziła się szybko w potężną burzę. Wiatr, deszcz i błyskawice zawładnęły niebem i ziemią.

Hana w pewnym momencie dostrzegła na skraju lasu po drugiej stronie rzeki ledwo świecące światło. Podejrzewając, że może to być Thornbjörn lub Schileb, postanowiły szybko przepłynąć na drugą stronę rzeki. Kiedy dobiły do przeciwległego brzegu, nie były już takie pewne czy to przyjaciel, choć postać wydawała się być człowiekiem niosącym latarnię. Sylwetka cały czas się oddalała, a burza, deszcz i wiatr zagłuszały krzyki. Hana posłała strzałę z łuku, w nadziei że ta zwróci uwagę nieznajomego. Niestety w tak gwałtownej pogodzie, nawet wytrawny obserwator mógł przegapić strzałę lądującą nieopodal w leśnej ściółce.

Głośne zachowanie dziewczyn szybko zwróciło uwagę tego co czaiło się w porastającym brzeg sitowiu. Z gęstwiny wyskoczyło stado snotlingów, uzbrojonych w zaostrzone kije i natychmiast przypuściło zmasowany atak. Hana wycofała się do łodzi, jednak fala zielonych pokurczy zalała łódź, wskakując przez niskie burty. Po chwili zaciekłej obrony, chcąc obronić ledwo przytomną Karelię, Hana zeskoczyła na brzeg i ile sił pchnęła łódź na rzekę, strącając impetem stojących na niej snotlingów. Karelia ukryła się na dnie łodzi pod przywołanym magicznie cieniem, a bystry burt porwał łódź w dół rzeki.

Hana w tym czasie, przytłoczona ilością małych ale zaciekle walczących snotlingów, ruszyła biegiem w stronę lasu, próbując odciągnąć napastników od rzeki i płynącej po niej łodzi. Biegła ile sił w nogach, ale snotlingi nie dawały łatwo za wygraną. Hana skierowała się w kierunku w którym ostatni raz widziała oddalającą się sylwetkę ze światłem. Po długim biegu w ulewnym deszczu w końcu wbiegła do lasu i dogoniła nieznajomego. Bez czasu na rozmowy i ceregiele razem rzucili się w dalsza ucieczkę.

Po dłuższej chwili dopiero zgubili pościg. Nieznajomy przedstawił się jako Ulli, łowca nagród z Delberz. W trakcie rozmowy, Hana dowiedziała się, że Ulli również szuka porwanego przez gobliny lekarza z Delberz, choć Ulli robił to na zlecenie aby zdobyć nagrodę. W zamian za informacje o doktorze, zgodził się pomóc Hanie znaleźć łódź z Karelią.

W tym czasie Karelia spływała z prądem w dół rzeki. Kiedy zagrożenie ze strony snotlingów zdało się minąć, zaczęła walczyć z prądem by przybić do brzegu. Udało jej się po kilku próbach. Skurcze przedporodowe były coraz częstsze i silniejsze. Porywisty wiatr, ciężka ulewa i błyskawice trzaskające coraz częściej i bliżej nie dawały szans na znalezienie schronienia poza lasem, więc Karelia udała się w stronę linii drzew. Słaniając się na nogach doszła przez gęstą trawę i krzaki do starego olbrzymiego drzewa na skraju lasu. Było tak ogromne, że trzeba by co najmniej pięciorga ludzi trzymających się za ręce, by objąć jego pień u podstawy. Choć grube gałęzie trzeszczały na hulającym wietrze, całe drzewo stało majestatycznie i zapraszało pomiędzy swoje pradawne odsłonięte korzenie.

Karelia szukając osłony u podstawy pnia, pomiędzy odsłoniętymi korzeniami znalazła sporą dziurę w ziemi, na tyle dużą, że udało jej się w nią wczołgać. Dziura okazała się dosyć długą norą, która doskonale chroniła przed wiatrem i deszczem, oraz zapewniała tak potrzebne ciepło i spokój. Karelia poczuła że poród już się zaczyna. Oparła się plecami o miękką ziemistą ścianę nory i przygotowała na rodzenie.

Spokój nie trwał jednak długo. Z głębi nory Karelia usłyszała groźne i głośne warknięcie. Nie miała już sił uciekać. Przygotowana na najgorsze przywołała wątły ognik magiczny aby rozświetlić pomieszczenie. Tuż obok niej leżał ogromny biały wilk szczerzący kły. Karelia zamarła z bezruchu patrząc się tępo w ślepia wilka i powoli godząc z mającym spotkać ją końcem. Dopiero po dłuższej chwili dotarło do niej, że to nie wilk, a wilczyca, która też jest w trakcie porodu. Zupełnie nieoczekiwanie i wbrew logice, wilczyca podsunęła się do Karelii i polizała ją po twarzy. Po chwili, obie wtulone w siebie, zaczęły rodzić równocześnie.

Nad ranem, kiedy już świtało, Hana z Ullim odnaleźli łódź i po śladach dotarli do starego drzewa. Zastał ich niezwykły widok. W promieniach wschodzącego słońca pomiędzy prastarymi korzeniami drzewa, trzymając niemowlaka na rękach stała brudna i zakrwawiona Karelia, zaś zza jej pleców wielka biała wilczyca uważnie obserwowała przybyłych kompanów.

Hana i Karelia wraz z Ullim, zmęczeni nocnymi wydarzeniami postanowili zatrzymać się na dłuższy postój. Odpoczynek minął spokojnie, kilka godzin przed zmrokiem drużyna zebrała obóz i ruszyła na poszukiwanie osady goblinów. Ulli jednak odłączył się od dziewczyn i udał na poszukiwania samemu. Być może uważał, że Karelia z kwilącym niemowlęciem będzie zbyt dużym obciążeniem, a być może nie chciał dzielić się ewentualną nagrodą za odnalezienie doktora.

Wieczorem Hana i Karelia klucząc po lesie natknęły się na patrol goblinów. Gobliny miały na sobie znaki przedstawiające pękniętą u góry czerwoną czaszkę. Znak inny niż te które płynęły z porwanym doktorem – niebieską czaszkę z czerwoną żuchwą.
Klucząc po lesie i śledząc gobliny podsłuchały kilka ich rozmów. Wynikało z nich, że śledzone gobliny planują atak na osadę innego plemienia goblinów.

Niedługo później, dziewczyny dotarły do ukrytego w lesie pośród drzew i skarp obozowiska goblinów. Zmęczone, postanowiły zaczekać w ukryciu. Karelia usnęła w krzakach głośno chrapiąc, a Hana czuwała nad przyjaciółką.

Comments

Marchewa Marchewa

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.